zdjęcie Autora

15 grudnia 2014

Wojciech Jóźwiak

Serial: Auto-promo Taraki 3
Nowoczesne mitotwórstwo

◀ Szamani Epoki Wodnika. 1994 ◀ ► Zasłanianie nieznanego, otchłań i przestrzeń ►

Słowo mit ma dwa znaczenia i trzecie dodatkowe. Po pierwsze jest to:
dostojna opowieść o bogach, bohaterach, istotach nieziemskich i niezwykłych i o Prapoczątkach;
po drugie:
błędny lecz uporczywie powtarzany, „pokutujący”pogląd;
a po trzecie pomiędzy tamte dwa możemy wstawić znaczenie trzecie:
pogląd przyjmowany (raczej) jako prawdziwy, ale którego prawdziwości lub nieprawdziwości nie da się z pewnością stwierdzić, a to dlatego, że dotyczy obszarów źle lub wcale nie/spenetrowanych przez naukę lub przez inne pewniejsze sposoby poznania; przez co potrzebuje wiary weń.

Oczywiście poszczególny pogląd lub opowieść może oscylować pomiędzy powyższymi przypadkami i dla różnych osób i z różnych punktów widzenia może być przypadkiem pierwszym, drugim lub trzecim.

Przyjmuje się, że nasza myślosfera (czyli „kultura”?) straciła umiejętność tworzenia i ożywiania mitów w sensie pierwszym – jako dostojnych opowieści o prapoczątkach. Zastąpiła je literaturą, literacką fikcją – co Philip Bagby* uważał za dowód dojrzałości cywilizacji.

Co do „mitów” w sensie uporczywie powtarzanych błędów, interesujące w nich jest to, czemu, jakim przyczynom zawdzięczają swoją uporczywość.

Za to mity w sensie trzecim i pośrednim, czyli poglądy logicznie szare, tzn. niesprawdzone przekonująco ani jako prawdziwe, ani fałszywe, natomiast z jakichś powodów dla kogoś na tyle ważne, lub pełniące ważną rolę w światopoglądach, że znajdują chętnych powtarzaczy i propagatorów, mają się dobrze, kwitną, są tworzone i znajdują entuzjastycznych autorów-mitotwórców. Oraz równie zapalonych obalaczy mitów. Ale są uzasadnione, ponieważ w ciemne i szare strefy naszego świata pierwsze wchodzą właśnie szare poglądy, czyli te trzecie mity. („Szare” logicznie, ale literacko często niezwykle barwne!)

Ciekawe przy tym, że te mity w trzecim sensie przypominają mity w sensie pierwszym, czyli te porządne mity, jak ten o tworzeniu świata przez Elohim w sześć dni, albo o Prometeju, który bogom ukradł ogień i podarował ludziom, albo o krostowatym bogu Nanauatzin, który skoczył w ogień, aby stać się Słońcem. – Przypominają przez to, że najchętniej obrastają początki – początki pewnego kraju, pewnej religii, gatunku człowiek, życia na Ziemi lub wszechświata. Początki z konieczności są ciemne, więc nie dziwi, że chętnie są wypełniane choćby treściami szarymi logicznie.

Ciekawe jest też to, że te nowoczesne mity w sensie nr 3, podobnie jak starożytne mity w sensie nr 1, podają się za prawdę lub tę prawdę udają, a przez swoich mito-twórców są podawane jako treść naukowa. Ich autorzy albo formalnie zaliczają się do ludzi nauki i noszą akademickie tytuły, albo usiłują zmieścić się w naukowym dyskursie. Ci, którzy swoje poglądy nazywają hipotezami, właściwie nie należą do rozważanego przypadku, ponieważ mają świadomość tego, co robią.

Pora na przykłady.

Mit o matriarchacie: że w przeszłości, zwykle parę tysięcy lat temu, istniały społeczeństwa – lub, w wersji mocnej, cała ludzkość żyła w takich społeczeństwach – w których dominowały kobiety oraz, dodatkowo, życie ludzi w tamtych społeczeństwach było jakoś lepsze niż później, kiedy nastał patriarchat. Mit ten właściwie należy do grupy nr 2., poglądów jawnie fałszywych, gdyż męska dominacja jest powszechnikiem u gatunku homo sapiens, wszystkie ludzkie społeczeństwa są lub były w jakimś sensie patriarchalne, tylko w różnym stopniu, np. patriarchat w dzisiejszych miastach Polski jest dużo słabszy niż był, powiedzmy, w końcu XIX wieku w Polsce na wsi.

Mit o stepowym i rozbójniczym pochodzeniu Indoeuropejczyków, czyli tzw. hipoteza kultury kurhanów. Uzupełniający mit poprzedni, ponieważ dostarczał odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, że dawna matriarchalna Europa przestała istnieć: przestała, bo tamte szczęśliwe społeczeństwa zostały zniszczone przez złych Indoeuropejczyków. Oba te mity, matriarchalny i anty-indoeuropejski, w dużej mierze wznowiła lub stworzyła jedna autorka, Marija Gimbutas (właść. M. Gimbutienė).

Dwa walczące ze sobą (przez ich zwolenników) mity o Słowianach na terenie Polski w granicach po 1945 roku, czyli w dorzeczu Wisły i Odry: jeden autochtoniczny, że Słowianie żyli tu „zawsze” i nieprzerwanie, a zwłaszcza w okresie wpływów rzymskich, bo o ten czas głównie idzie spór; drugi allochtoniczny: że przybyli skądś ze wschodu dopiero po upadku Rzymu, około 500 r. n.e. Który z tych poglądów jest prawdziwy, a może oba, a może żaden, tego razie nie można stwierdzić, poglądy te są szare – i tym większe u niektórych budzą emocje.

Kultura, religia i mitologia dawnych Słowian. Z powodu skrajnie skąpych dokumentów, zarówno pisanych jak i archeologicznych, w dodatku podważanych (jak Światowid znad Zbrucza), dziedzina ta stała się miejscem rozrastających się pół-naukowych, pół-literackich mitów w sensie trzecim. Właściwie należałoby ją w całości uznać za dział literatury – szczególnej naukowej fantastyki.

Mit o dominującym i przemożnie formującym wpływie rodziców na „nas”, czyli na dzieci i takimże wpływie okresu dzieciństwa na naszą dorosłość. Mit z uporem, jako własna podstawa i paradygmat podtrzymywany przez psychoanalityków. Dopiero James Hillman mu się sprzeciwił, nazywając „sofizmatem rodzicielskim” i przeciwstawiając pogląd o samorodności jednostki i jej psyche. (Ale nie wiadomo, czy to nie jest kolejny mit w sensie 3.)

Wymieniłem kilka trzecio-mitów – tych, które ważne są dla piszących w Tarace. Oczywiście jest ich wiele więcej, również tych, które u nas nie mają swoich ech. Co z nimi robić, jak je traktować, jak do nich podchodzić? O tym kiedy indziej.


* Philip Bagby: autor bardzo treściwej i porządkującej poglądy książeczki pt.”Kultura a historia. Prolegomena do porównawczego badania cywilizacji”, wyd. polskie 1975.


◀ Szamani Epoki Wodnika. 1994 ◀ ► Zasłanianie nieznanego, otchłań i przestrzeń ►


Komentarze

[foto]
1. MitRadek Ziemic • 2014-12-15

Mit to pewna forma prymitywnego, przedkrytycznego wyjaśnienia, które pełni funkcję tyleż poznawczą, co psycho-społeczną: oswaja rzeczywistość, w pewnym sensie ją porządkuje. (Jest to, dodajmy, opowieść sankcjonowana przez jakąś zbiorowość.) Pierwszo-mit jest częścią mitologii, a więc dodatkowo jest wspomagany rytuałem. Trzecio-mit zresztą próbuje go w tym naśladować (zob. np. marsze smoleńskie, albo połączenie niektórych polskich mitów politycznych z religią katolicką). Prymitywność mitu ma przy tym dwa znaczenia: 1) pierwotność; mit jest narracyjną reakcją na naiwne, pierwsze i pierwotne zetknięcie nieuzbrojonej (niekrytycznej, "prostej", nieracjonalnej) świadomości z rzeczywistością (jest historią i fizyką w jej naiwnej postaci (vide nimfa Echo), ale też metafizyką i świętą opowieścią). (Znaczenie pierwsze prymitywności odnosi się do mitów dawnych, jako składowych mitologii.) 2) uproszczenie; dotyczy to mitów współczesnych, często zresztą uwikłanych politycznie; w znacznej liczbie przypadków bylibyśmy bowiem w stanie określić stan naszej (nie)wiedzy, powiedzieć "zwyczajnie nie wiem", ale świadomość czuje się zagrożona, kiedy nie wie, szuka więc różnych wyjaśnień skrótowych, "mitów". W jednym i drugim przypadku mit więc łączy się z niewiedzą, zagadką lub tajemnicą i emocjonalno-obrazową reakcją na nią.
Na Tarace można by na przykład zapytać, czy astrologia to mit(y)?
[foto]
2. I jeszcze jedna sprawaRadek Ziemic • 2014-12-15

Kiedy doświadczenie przekształca się w mit. Otóż wtedy, kiedy nadajemy mu uniwersalną moc, nie mając do tego podstaw. Tak jest niekiedy w przypadku "mit o dominującym i przemożnie formującym wpływie rodziców na „nas”, czyli na dzieci i takimże wpływie okresu dzieciństwa na naszą dorosłość". Prawda o takim wpływie jest niezaprzeczalna, jak powiada poeta "kraj lat dzieciństwa [i młodości] on zawsze zostanie", choć niekoniecznie już o "święty i czysty jak pierwsze kochanie". Ale zostanie, psychoanaliza, przynajmniej Freudowska, widzi tę zależność jako traumatyczną, nie ma zaś podstaw do takiego tylko widzenia tej kwestii. I tu jest też różnica pomiędzy dawnym mitem, a współczesnym, możemy sprawdzić i powiedzieć nie wiem. A zarazem też widać poznawczą różnicę pomiędzy dawnym mitem, a obecnym. Dawny z konieczności był prymitywną wiedzą (niesprawdzalną), dzisiejszy jest absolutyzowaniem pewnych doświadczeń, nadawaniem im statusu powszechnych zasad.
3. Nieprzebrane bogactwoNN#8697 • 2014-12-15

Dobrze się stało, że w tym serwisie znalazł się temat mitu. Uważam, że w jego rozwinięciu, zresztą zapowiedzianym przez Autora, ukażą się treści wartościowe i jednocześnie bliskie dla kręgu myślowego Taraki. Problematyka mitu jest bardzo szeroka i ogromnie  zróżnicowana. Już to świadczy o jej znaczeniu dla rozwoju człowieczej kultury w całym jej przekroju, szczególnie czasowym, historycznym. Zredukowanie jej do trzech kategorii na skali porządkowej wprowadza ich uproszczoną interpretację pozbawiającą je tego co stanowi ich istotę. W bogatej literaturze znajdziemy ich przynajmniej kilkanaście. W tym komentarzu nie jestem w stanie dowieść swej racji. Mogę natomiast zainteresowanych odesłać do swej książki „Prawia-mit dziejotwórczy. Systemowa teoria kultury” ( 2013, stron 530) lub jej skróconej wersji: „Prawia. Przepis na uprawianie świata” ( 2014, stron 120). W tej pierwszej dość szczegółowo przedstawiam syntezę mitów w historii oraz wyprowadzam rozwinięcie i aktualizację pojęcia mitu dziejotwórczego autorstwa Jerzego Stachniuka. Prototyp tej drugiej jest dostępny na stronie www.prawia.pl .

4. Jak mity rządzą ludźmiNN#8697 • 2014-12-15

Stosowanie do mitu kryterium prawdy nie jest niestosowne. One z reguły w postaci alegorycznej wyjaśniają danej społeczności jej miejsce w świecie, kwestie dobra i zła, porządku naturalnego i kulturowego na aktualnym poziomie wiedzy. Dotyczą więc sfery subiektywnej, podmiotowej. W mitologii dokonał się także genialny intelektualno-emocjonalny wynalazek w postaci sposobu na tworzenie wizji przyszłości danej społeczności przekładalnej na skonkretyzowane długoterminowe działania cywilizacyjne. Kluczową rolę odgrywa tu język i językowy obraz świata, który obecnie podlega badaniom naukowym. Jak wiadomo, myślenie opiera się na języku i już ze samej swej natury zawiera w sobie odpowiednie przekazy do działania indywidualnego i zbiorowego. Szczególną istotną rolę w takich dziejotwórczych mitach odgrywają językowe metafory, które przez odniesienie tego, co trudne do pomyślenia-wymyślenia, do pojęć znanych wprowadzają w obieg nowe pojęcia, idee, pomysły wizje i plany działania dla całej wspólnoty. Na czysto racjonalnej drodze nie jest to możliwe. Zmysłami ogarniamy niewielki fragment świata, o którym dzisiaj już możemy odpowiedzialnie powiedzieć, że nie jest on jako całość materialny, czy tylko materialny. Natomiast o samych mitach trzeba wręcz powiedzieć, że paradoksalnie to nie ludzie rządzą mitami, ale mity rządzą ludźmi. Odbywa się to w całościowym systemie społeczno – kulturowym: w nim tworzymy językowy obraz świata i jego przyszłościowe wizje, które wtórnie trafiają do nas jako swoisty„boski głos” tego systemu wskazujący nam drogę w nieznane. A dokładniej pokazują możliwą kontynuację rozwoju świata kultury, który kreujemy już od przynajmniej 100 tysięcy lat. Bez mitu jako zaczynu tworzenia dziejów byłoby to dosłownie nie do pomyślenia. Nic więc dziwnego, że  Grecy uważali, że wszyscy ludzie są częścią rozumu świata, czyli logosu, a w ślad za nimi Chrześcijanie zapisali w Biblii: " Na początku było Słowo..." (Jan, 1,1). Ze słów powstał mit, a przez niego ludzie jako Człowiek, istota zbiorowa posiadająca boską moc tworzenia.

Tymczasem jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia o sobie jako pojedynczych, autonomicznych osobnikach. Widać więc, że istnieją mity o samych mitach, także w postaci mało produktywnej części nowoczesnego mitotwórstwa.Ono najbardziej jest spragnione wszechwładzy nad umysłami zniewolonymi czysto racjonalistycznym mitem.

[foto]
5. Astrologia to mit?Wojciech Jóźwiak • 2014-12-15

>>> Na Tarace można by na przykład zapytać, czy astrologia to mit(y)? [Radek]
No właśnie chcę stopniowo do tego dojść.
>>> wpływie rodziców na „nas”
Hillman daje przykład dwóch mężczyzn, bliźniąt jednojajowych wychowywanych osobno w różnych rodzinach. Obaj byli pedantami i jeden tłumaczył, że to ma po matce pedantce, a drugi że dlatego, że jego matka była bałaganiara i on jest taki pedant przeciwko matce.
[foto]
6. Wpływ rodziców na nasRadek Ziemic • 2014-12-15

Mój znajomy daje taki przykład: dwóch bliźniaków, synów alkoholika - jeden niepijący, drugi alkoholik - zapytanych dlaczego - pierwszy nie pije, a drugi pije - odpowiedziało, że nie mogło być inaczej w przypadku takiego ojca. Wbrew pozorom obie te odpowiedzi mogą być prawdziwe. Podobnie z tymi bliźniętami jednojajowymi - to po pierwsze, mimo wszystko, były jednak dwie różne osoby, wychowywane w dwóch odmiennych warunkach, przez DWIE RÓŻNE MATKI. Nawet jeśli założyć, że reagowali bardzo, bardzo podobnie, prawie identycznie, to jednak na DWA RÓŻNE BODŹCE. Ja też staję się przeciwnikiem przeceniania dzieciństwa i młodości, zwłaszcza jeśli to służy nieustannemu samousprawiedliwianiu się. Ale nie można kwestionować roli rodziców oraz wpływu dzieciństwa i młodości na charakter. Podkreślam, nie należy też go przeceniać. To jest dalece prawdopodobna HIPOTEZA, która wymaga osobnego rozważenia, zarówno w zależności od typu sytuacji, jak i konkretnej osoby. Pamiętajmy też, że Freud odkrył traumę dzieciństwa, to było novum, nawet jeśli przesadzał w uogólnieniu, to dziś wiemy, że dzieciństwo MOŻE być piekłem, a z tradycjonalistycznego punktu widzenia dziecko się właściwie nie liczyło, było niepełnym człowiekiem, właściwie podczłowiekiem (w praktyce mogło to wyglądać inaczej). To właściwie w drobnym mieszczaństwie dziecko zaczyna się liczyć jako dziecko właśnie, a nie jako męski dziedzic. 
7. stabilnosć "szarych" mitowJerzy Pomianowski • 2014-12-15

Astrologię można chyba zaliczyć do "szarych" mitów. Dziwne, że przy takim ogromie zarejestrowanych danych osobowych nikt nie próbuje obalić lub udowodnić prawdziwości astrologii.
Wystarczyło by zestawić dochody oraz rodzaj i przebieg kariery z datą urodzenia.
Mit udowodniony przestanie być mitem, a zacznie być właściwie czym?

8. @ mit udowodniony przestaje być mitemNN#8697 • 2014-12-15

Paradoks znika, gdy zauważymy, że astrologia w ogóle nie jest mitem lecz fałszywą nauką. Jeśli ją uznamy za mit, to będzie to słuszne tylko w przyjęciu najtrywialniejszej, potocznej definicji mitu jako błędnego poglądu, drugiej kategorii wyróżnionej przez W. Jóźwiaka. Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że niekoniecznie "To co nienaukowe" musi być gorsze, szkodliwe itd. Jest po prostu nienaukowe. Rzeczywistość społeczna, kulturowa ma to do siebie, że powstaje nawet przez sam fakt wypowiedzi na jej temat.



[foto]
9. Eksperyment:)Piotr Jaczewski • 2014-12-15

Proponuję zamiast słowa "mit" popodstawiać : opowiadanie, plotka, alegoria, teoria nowela, bajka,  koncepcja, idea, fantazja... opowieści etc. zgodnie ze słownikową definicją
an idea or story that is believed by many people but that is not true

: a story that was told in an ancient culture to explain a practice, belief, or natural occurrence

: such stories as a group

Owo naładowanie przeszkadza w myśleniu: Mit to.. mit tamto.. mit rządzi.. mit radzi..mitologia cię nie zdradzi, mitologia cię wspomoże i nie będzie już ci gorzej, snuj mityczne opowieści, będziesz pewien i wolny od myślenia boleści..profesor Mitoman mito powiedział , przeczytałem to w lekturze Womitou..a ty płoń innowierco :)
[foto]
10. Dzieki Piotrze za użycie keisakuWojciech Jóźwiak • 2014-12-15

Keisaku wygląda tak:

Lub tak:


Lub nawet tak:


Ale myślę, że stopniowo dojdziemy do porozumienia. Te szare strefy poznania bardziej mnie interesują niż mity jako mity.
11. do mieczyslawJerzy Pomianowski • 2014-12-15

Astrologia nie spełnia definicji fałszywej nauki. Fałszywe nauki to brednie poparte autorytetami uniwersyteckimi.

[foto]
12. obalanie mitówJoanna Najdowska • 2014-12-16

Podjęty właśnie przez Wojtka temat mitów łączy się z ideą republiki kupieckiej w blogu W.Zylbertala.

Kiedy z jakichś przyczyn nasza orientacja w świecie zostaje zaburzona, szukamy odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencjalne, na których możemy zbudować „nowy świat”. Umysł tworzy z tego, co ma, czyli z informacji już w nim nagromadzonych, a uciekając od bólu dorosłości, tworzy doroślejsze wersje baśni z dzieciństwa, nadbudowy na mitach.

Kiedy w nieprzebranej masie symboli, wierzeń i ich przejawień w formach materialnych i społecznych, ludzkość gubi się, kiedy wielomiliardowa społeczność globalnej wioski traci orientację, trudno przebić się z mitologią lokalną, ale i trudno stworzyć wspólną nową mitologię.

Najsilniejszym obecnie czynnikiem mitotwórczym wydaje się być tęsknota za „światem NA MIARĘ CZŁOWIEKA”(cytat z W.Zylbertala) – tego jednostkowego człowieka orientującego się w swoim świecie.

Ale... żyjemy w czasach post-sentymentalnych, w których

„mgły mitycznych symboli

rozpływają się

ponad polami utraconych wierzeń”,

więc może właśnie jest czas na obalanie mitów?

 

[foto]
13. Nie tyle obalanie mitów co praca z mitamiWojciech Jóźwiak • 2014-12-16

Droga Joanno, to do czego powoli tutaj zmierzam, to nie tyle obalanie mitów (chociaż niektórych mitów szczerze nie lubię i życzę sobie ich rychłego obalenia), co raczej praca z mitami, podobnie jak kiedyś praca z bogami. Ale najpierw trzeba się wstępnie rozeznać w temacie, zastanowić się, co to mit (jak poprzednio co to bóg), żeby nie strzępić e-języka pustym kursem. To nad czym chcę się zastanowić, to jak odróżnić mity od zwykłej literatury. Mnie też interesują małe mity, ot takie mitki. Ale o tym, jak będę mieć więcej Czasu.
[foto]
14. @Piotr JaczewskiRadek Ziemic • 2014-12-16

Mit to jednak nie plotka, nawet mit współczesny. (Pomijam zwroty typu "to mity" = to bajki). Mit jest opowieścią zbiorowości, w którą ona wierzy, a która jest w zasadzie nie weryfikowalna, no bo nie sposób zweryfikować metafory.) Trzeba pozostać przy słowie mit, albo przynajmniej się zastanowić, czy można go używać właśnie w odróżnieniu od innych: opowieść, plotka itd. Oczywiście, wszystko jest narracją, narracją jest wszystkim itd. Ale nie o to chodzi. Pytanie o mit jest też pytaniem o możliwość pracy z nim. Mnie się wydaje, że nie da się pracować z nowymi mitami (trzecio-mitami), że potrzeba nam pracy z mitami dawnymi, ale przy świadomości, że one nie są już naszymi mitami. Nie uda się zbudować mitologii (w podstawowym znaczeniu tego słowa). 
[foto]
15. @WojtekJoanna Najdowska • 2014-12-16

Czemu ma służyć ta praca z mitami?
[foto]
16. Opukiwanie mitówRadek Ziemic • 2014-12-16

Jeden z moich ulubionych poetów mawia, że opukuje stare mity ludzkości, by sprawdzić, czy nie brzmią fałszywym dźwiękiem. Tu chodzi nie tylko o ich obalanie, ale też o sprawdzenie, czy ich mądrość jest żywa. Bo bo mit mógł być nieludzki, niemądry, opresyjny, w służbie silniejszego itd. 
[foto]
17. czemu to służy?Joanna Najdowska • 2014-12-16

Opukujemy mity i ... co dalej?
Dla mnie pytania: co dalej? dokąd ma to zaprowadzić? są kluczowe w podejmowaniu jakiegokolwiek tematu.
Oczywiście odpowiedzią może być: ot tak dla zabawy. Jaki dźwięk słyszy człowiek Zachodu opukując mity Wschodu, Południa, Północy (wyobrażenia obce) oraz Zachodu (czyli własne podświadome kody). Jaki dźwięk słyszy pan Abacki a jaki Babacki, Cabacki i inni? Posłuchamy tej muzyki (albo kakofonii) i ... i jesteśmy bogatsi o jakieś przemyślenia. Tak też można.
Ale...
analiza mitu z natury swojej odmitycznia mit, powoduje, że mit przestaje być mitem.

[foto]
18. Mitu się nie obaliWojciech Jóźwiak • 2014-12-16

Jeszcze apropo obalania mitów. Mitu nie można obalić. Obalić można naukową hipotezę, obalić można dowody w sądzie. Obalić (trzymajmy się sensu i użycia tego słowa!) można to, co jest obalalne, czyli opiera się na dowodach i faktach.
Mit można "obalić" np. wtedy, kiedy występuje w przebraniu naukowej hipotezy albo przypuszczenia co do pewnych faktów. Tak np. została obalona hipoteza istnienia matriarchatu, po prostu nie znaleziono faktów, które by ją potwierdzały. Ale mit matriarchatu pozostał i jeśli Czytelnik jest bystry, to znajdzie go nawet w tekstach ogłaszanych teraz w nowościach Taraki.

Mity mogą wygasnąć. Mogą zostać zapomniane. Mity mogą wyjść z użycia. Ale obaleniu nie podlegają.
[foto]
19. WojtkuRadek Ziemic • 2014-12-16

ale czy hipoteza matriarchatu, znajdująca gdzieniegdzie posłuch, była mitem. Czy mit nie powinien jednak organizować życia jakiejś zbiorowości? Tu może zaczynam rozumieć postulat Piotra, by nie używać słowa mit. Ja, z braku innych słów, nazwałbym to koncepcją matriarchatu (no bo nie chodzi o to, że coś jest opowiadane, bo wszystko, co jest opowiadane, jest opowiadane :-) strukturaliści mawiali, że wszystko jest tekstem, ja bym ujął to skromniej: wszystko, co jest tekstem, jest tekstem). "Koncepcją" bo nie chodzi o narracyjność w tym momencie, ale o poznawczy status: nie ma dowodu na matriarchat. (Być może to był kiedyś mit, na przykład o Amazonkach). Żyją natomiast niektóre stare mity, o narodzinach boga z dziewicy itd. Choć należałoby się zastanowić na ile są one sztucznie utrzymywane przy życiu.
[foto]
20. Nie mit tylko CPFUWojciech Jóźwiak • 2014-12-16

No właśnie. Bo na początku chodziło mi nie o "mit" jako mit, tylko o coś, co nie ma dobrej nazwy. Chodziło mi o:
treści, którymi ludzie wypełniają obszar swojej niewiedzy.
Ponieważ skróty lubią być angielskie, to po angielsku byłoby (?) "Contents People Fill their Unknown" czyli CPFU.
Ale może wymyślę na to lepszą nazwę polską, lub grecko-łacińską i wtedy (myślę) dyskusja stanie się sensowniejsza.

[foto]
21. Brakujące słowoPiotr Jaczewski • 2014-12-16

[foto]
22. KonfbulacjaRadek Ziemic • 2014-12-16

jest negatywnie zabarwiona. Lepsze jest zwykłe "zmyślenie". Tym bardziej, że jako zmyślenie tłumaczy się w polszczyźnie niemieckie Dichtung, co oznacza poezję, ale "zagęszczenie"; to jest o tyle istotne, że niektóre zmyślenia (poetyckie też) przeciwstawiają się intelektualistycznemu redukcjonizmowi. (Rola metafory, nie tylko w poezji, która przybliża do jakościowej (obraz) wieloaspektowości świata).
[foto]
23. KonfabulacjeWojciech Jóźwiak • 2014-12-16

Myślałem o konfabulacjach.
Ale czy koncepcje "id" i "superego", przez Freuda, "starej Europy" czczącej Boginię, przez Dimbutas, "cimcum" czyli Boga ustępującego miejsca na świat, przez Izaaka Lurię -- nazwałbyś z czystym sumieniem konfabulacjami?
[foto]
24. TakPiotr Jaczewski • 2014-12-16

Nazwałbym je z czystym sumieniem Może dlatego, że dla mnie konfabulacja brzmi technicznie - choćby po lekturze książek olivera sacksa... jedynie zwulgaryzowane przez używanie w formie oskarżeń.
[foto]
25. Konfabulacja ma negatywną...Aleksandra O-J • 2014-12-16

Konfabulacja ma negatywną konotację, mit nie
[foto]
26. treści, którymi ludzie...Aleksandra O-J • 2014-12-16

treści, którymi ludzie wypełniają obszar swojej niewiedzy -czy to musi być jednoznacznie negatywnie oceniane zjawisko
[foto]
27. Zgadzam sięRadek Ziemic • 2014-12-17

Nie wszyscy wiedzą, że konfabulacja ma jakieś specjalistyczne (psychiatryczne czy psychologiczne) znaczenie, wszyscy zaś, lub prawie, znają jego treść potoczną, negatywną. Czy w Tarace się zmyśla, czy konfabuluje? :-) I kto robi to najczęściej? :-)))) [dla jasności - czasem żartuję :-)] Sądzę też, że te treści w miejsce niewiedzy nie są, nie muszą być niczym złym. Nie da się ich uniknąć, niekiedy są może nawet potrzebne do życia, do normalnego psychicznego trwania, może nawet prze. Trwania. 
28. Czym jest astrologia (do Jerzy Pomianowski)NN#8697 • 2014-12-17

Przypisując astrologii miano fałszywej nauki nie byłem  precyzyjny. Natomiast bełkot naukowych "autorytetów" kwalifikuje się do pseudonauki. Dlatego uważam, że nie ma tutaj potrzeby aptekarskiego dzielenia się  słowami. Chciałbym jednak o astrologii wypowiedzieć się pozytywnie i przywołać oficjalne zakwalifikowanie jej do tzw protonauki: tak jak alchemia stała się matką chrzestną chemii, tak astrologia- astronomii. Uważam,że obecnie pozytywów można tu wskazać dużo więcej i zapewne na łamach Taraki znajdzie się na to miejsce.

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)