10 grudnia 2013
Nes W. Kruk
Serial: Kruczybor. Dom Pielgrzyma
Przedsionek
zamiast wstępu
◀ ► Ziemianka Rytualna w Kruczyborze ►
Kruczybor to realne miejsce, dom, który od ponad stu lat stoi tuż przy lesie, w sercu Borów Tucholskich. Dom ten postanowiłem zaadaptować do życia i do praktyk duchowych, magicznych wolnych od balastu doktrynalnego.
wersja 1.1
Poczęcie i Narodziny
Kruczybor to realne miejsce, dom, który od ponad stu lat stoi tuż przy lesie, w sercu Borów Tucholskich. Dom ten postanowiłem zaadaptować do życia i do praktyk duchowych/magicznych (niepotrzebne skreślić) wolnych od balastu doktrynalnego. Choć z drugiej strony patrząc, można by rzec, że to dom postanowił zaadoptować mnie.

Po pielgrzymce z Żubrem posłałem intencję w przysłowiowy eter, by znaleźć dom lub miejsce, które stanie się bazą dla przyszłych pielgrzymek, praktyk duchowych i eksperymentów magicznych. Nie będę tu opisywał zakulisowych „zbiegów okoliczności”, które pokierowały nas (mnie i moją rodzinę) w serce Borów Tucholskich. Grunt, że intencja stała się rzeczywistością. Czułem, że już czas wyjść z cienia, otworzyć się na szersze grono towarzyszy drogi. Do tej pory, czyli przez ok. 20 lat studiów i praktyki mniej lub bardziej regularnych, pracowałem głównie sam. Wyjątkiem były:
- epizod zakonny,
- późniejsze spotkania rytualne w Warszawie, w trakcie których narodziła się technika Rytualnych Map,
- sporadyczne warsztaty runiczne (do których być może wrócę w Kruczyborze, jeśli będą chętni)
- cykl ceremonii w równonoce i przesilenia - Raven.
Teraz, mam nadzieję, czas na Kruczybor.
Przodkowie
Moja rodzina mieszka w tych lasach przynajmniej od pięciu pokoleń. Pradziadkowie od strony matki mieszkali k. Tucholi, później dopiero przeprowadzili się do małej wioski k. Skarszew (mała stolica kociewskich Górali), gdzie spędziłem pierwsze lata dzieciństwa. Wychowałem się i dorastałem jednak w Starogardzie Gdańskim, w stolicy Kociewia. W domu zawsze mówiło się mieszaniną języka polskiego i gwary kociewskiej. Z kolei rodzina od strony ojca mieszka w Borach nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Część rodziny od strony matki również powróciła do Borów.
Do tej pory moja praktyka magiczna była w dużej mierze oderwana od moich przodków. Był to aspekt szamanizmu praktycznego przeze mnie często spychany na margines, choć nie do końca oczywiście. Musiałem chyba do tego dorosnąć. W przeszłości tożsamość rodowa zarezerwowana była tylko dla wąskiego grona, współcześnie natomiast rzeczywistość w której żyjemy nie ułatwia tego, a wręcz utrudnia.
Dom
Dom, jak wspomniałem, liczy sobie ponad sto lat. Jego centralnym punktem jest komin. Nie jest to zwykły komin. U podstawy ma 6 m2 a do wnętrza prowadzą specjalne drzwi. Poprzedni mieszkańcy nazywali to pomieszczenie „piekiełkiem”, bo widać w nim niebo. Jest to Axis Mundi całego budynku. Kto orientuje się w symbolice szamańskiej od razu zauważy, że tego typu miejsce stanowi wyjątkowe przejście do Świata Górnego. Z oczywistych względów w okresie grzewczym pomieszczenie jest niedostępne do praktyk szamańskich.
Wokół komina mamy 3 pokoje (jeden wciąż w trakcie remontu), kuchnię i łazienkę. Warunki dla mieszczuchów mogą wydawać się spartańskie, ale osobiście uważam, że jest całkiem przyjemnie. Zwłaszcza, gdy posiedzi się przy piecu.
W kuchni gotujemy na ogniu.

Łączna powierzchnia parteru to 120 m2.
Poddasze jest całkiem spore (80 m2) i w przyszłym roku prawdopodobnie, jeśli wystarczy czasu i rąk do pracy, będzie zaadaptowane do mieszkania, ewentualnie jako baza noclegowa. Aktualnie dom jest w stanie pomieścić kilkanaście osób. Od wiosny do jesieni od biedy można nocować w namiotach - miejsca jest sporo, bo za domem jest rozległa łąka.

Aktualizowany album można podglądać tutaj - Dom.
Las

Odkąd pamiętam las był moim drugim domem, azylem, miejscem mocy (wiem, że brzmi to ckliwie, infantylnie czy też naiwnie). Dom w którym aktualnie mieszkam stoi na skraju lasu. Za domem płynie niewielka rzeczka „Prusina”. Las w prostej linii w kierunku wschodnim ciągnie się kilkanaście kilometrów i łatwo się w nim zgubić. Sam kompleks leśny jest jednym z największych w Polsce. Co prawda Bory Tucholskie to dziś w dużej mierze regularna uprawa, ale została zachowana dość spora liczba naturalnych ekosystemów i fragmentów pierwotnej puszczy objętych ochroną. W najbliższej okolicy (wyprawa jednodniowa) mamy kilkanaście rezerwatów, z których poznałem jak na razie tylko jeden – Rezerwat Kręgi Kamienne. Prace remontowe pozwoliły mi tylko na kilkugodzinne wyprawy w najbliższym sąsiedztwie co jednak utwierdziło mnie w tym, że las ma swoje małe uroczyska, których na mapie nie sposób odnaleźć. Trzeba w las wejść – dosłownie i w przenośni. O Borach prawdopodobnie będę jeszcze pisał w osobnym odcinku.
Fotomigawki z wędrówek leśnych na bieżąco tutaj - Las.
Współ-Praca
Moją intencją jest otwarcie tego miejsca nie tylko dla własnych praktyk i eksperymentów ale i dla innych praktyków duchowych (też tych indywidualnych), którzy odnajdą się w tym miejscu. Mnie przyszło to dość łatwo, bo znam te lasy od dziecka, tym niemniej nie tylko dom, ale i okolicę (las, kręgi kamienne) trudno przecenić. Umowę o dzierżawę podpisałem na 3 lata z możliwością przedłużenia (poprzedni mieszkańcy mieszkali w tym domu 16 lat). Jestem opiekunem tego domu. Mogę nim dysponować podług własnej woli w granicach prawa oczywiście. Chciałbym nawiązać trwałą współpracę z osobami, które szukają miejsca dla swoich działań terenowych o charakterze szamańskim lub podobnym. Dom też chcę otworzyć dla indywidualnych podróżników-pielgrzymów, którym brakuje miejsc oderwanych od zwyczajowej infrastruktury turystycznej. Na pewno chciałbym uniknąć ezoturystyki, na co z góry wyczulam. Tegoroczna zima, nasza pierwsza w tym domu, jest dla nas prawdziwym sprawdzianem. Jeśli uda się ją przetrwać, projekt Kruczybor będzie miał szansę powodzenia. Wolałbym uniknąć typowej komercji (praca dla pieniędzy), ale niestety utrzymanie tego domu kosztuje konkretne pieniądze. Nie podaję cennika. Chcę, by goście sami zadecydowali ile jest dla nich wart czas spędzony w Kruczyborze i w okolicy. Dlatego też można wesprzeć nas finansowo, materialnie ale też pracą, której tu nie brakuje. Mam nadzieję, że ten system się sprawdzi.
Blog na Tarace
Blog na Tarace poświęcony Kruczyborowi nie ma pełnić funkcji kryptoreklamy. Od tego mamy osobny dział. Każdy z odcinków będzie dotyczył działań (relacje z warsztatów, spotkań, zlotów, praktyk), które mają lub będą miały miejsce w Kruczyborze. Niektóre z wpisów będą aktualizowane, dlatego też zdecydowałem się oznaczyć je numerem aktualnej wersji. Część relacji dotyczyć będzie moich własnych praktyk. Mam nadzieję, że będę też opisywał działania innych osób, które w Kruczyborze prowadzić będą własne zajęcia, warsztaty, działania lub szkolenia.
Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, nie tylko techniczne.
◀ ► Ziemianka Rytualna w Kruczyborze ►
Komentarze
Powodzenia!
~Wojtek
Czy to pielgrzymka (jako forma Vision Quest), czy wołanie Przodków, czy może własna determinacja, a może wszystko się łączy? Nie wiem. Jestem we właściwym miejscu.
Z tym wołaniem to jeszcze jest tak, że sprawdziła się metoda, którą wcześniej stosowałem, tj. nie szukać, ale właśnie wysłać intencję, powiesić ogłoszenie w Świecie Duchów "szukam miejsca" i odpowiednie miejsce samo się zgłasza. Chciałem na Podlasie, ale pojawił się opór i nie naciskałem. Dobrze się stało. Pojawiło się jedno ogłoszenie i od razu wiedziałem, że "tam będę mieszkał". I tak się stało.
Dla mnie to jest też projekt wyjątkowy, bo po kilkunastu latach tułaczki wracam do rodzinnych stron. I jeszcze kręgi w Odrach tuż tuż, i las za oknem, i sweatlodge, i łąka.
Mam nadzieję, że dom, który od dłuższego czasu stał osamotniony ożywią ludzie, nie tylko Kruki. Dużo pracy przed nami. Zapraszam. :)
Pewnie wybrałbym się do Ciebie, ale niestety odległość która nas dzieli jest dla mnie zbyt duża.
Życzę Ci powodzenia w Twoich zamierzeniach :)
Pozdrawiam
"Chętnie odbyłbym w nim kiedyś dłuższą głodówkę"
Tak. To jest, myślę, dobra idea. Ja też chętnie dowiedziałbym się więcej o poście/głodówce.
"Bedę trzymal kciuki za to, (...) żeby udalo Ci się również zachować kontrolę nad napływem gości"
Obym miał taki problem. :D
Janowi:
"Jestem pod wrażeniem konstrukcji do szałasu potu. Nie wiem tylko czy piasek nie daje się w nim we znaki?"
Nie, piasek jest pod kontrolą - trawa jako izolator-uszczelniacz na razie się sprawdza.
A konstrukcja - w przyszłym tygodniu zdam relację z budowy. Może się przyda.
"Pewnie wybrałbym się do Ciebie, ale niestety odległość która nas dzieli jest dla mnie zbyt duża."
Kto to wie. Mnie czasem gna na południe, czasem na wschód, a czasem na zachód.
"Życzę Ci powodzenia w Twoich zamierzeniach :)"
Wzajemnie.
Ewie:
"Napisałeś na stronie w zakładce "Dom" - "Trzeba tu być, żeby zrozumieć"."
Ja wiem, to może brzmieć jak z reklamy, ale są takie miejsca. Widzę fotkę, reklamówkę, prospekt, jadę, a potem dopiero rozumiem, że patrzę nie na zdjęcie, ale w miejsce. O sobie, o swoim, chyba nie powinno się, a może właśnie powinno? Dla mnie np takim miejscem jest Podlasie. Na fotce pole, a będąc na/w miejscu - przestrzeń.
"Wdzięczna za tę iskrę rozumienia :)"
Będę opowiadał. Chcę.
Skąd zaskoczenie? Wy, tzn kto?
Pozdrowienia Tobie i wszystkim Poszukiwaczom
Pozdrowienia przyjęte. Wzajemnie. :)
Na Tarace, z tego co mi wiadomo, zwracanie się do kogoś po imieniu nie jest odbierane (zwykle) jako brak szacunku. To mi się podoba np też w j. angielskim, gdzie taki zwrot (sir) brzmi po prostu sztucznie lub wynika z hierarchii i sam język narzuca formę bezpośrednią.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
