28 listopada 2005
Wojciech Jóźwiak
Serial: Praktyka z bębnem
Praktyka z bębnem (4). Bęben i oddech
Trwające zajęcia praktyczne
◀ Praktyka z bębnem (3). Leżąc z podwyższonymi biodrami ◀ ► Praktyka z bębnem (5). Wizualizacje ►
18 stycznia 2006
Bęben i oddech
To, co teraz mam Wam do przekazania, to połączenie skupienia na bębnie (czyli, w istocie, szamańskiej monotonizacji) z oddechem. Nie byle jakim oddechem: z oddychaniem pogłębionym. Które też jest czymś medytacyjnym, jogicznym lub szamańskim. Jest techniką zmieniania stanu świadomości.
Co robisz:
Przygotowujesz zwykły sprzęt do leżenia i słuchania, czyli karimatę lub matę do jogi, koce, zaślepki na oczy, odtwarzacz i płytę CD Harnera, Miniszewskiego lub Maula. Włączasz bębnienie i kładziesz się - w jednej z kilku pozycji, które do tej pory podawałem; możesz też słuchać bębna siedząc. Dzisiaj pozycję przyjmujemy, ale nie ona jest przedmiotem naszej pracy. Tak samo krąg ochronny zbuduj tak, jak ci to idzie najłatwiej i najbardziej naturalnie, nie wysilaj się na żadne cuda.
Leżysz.
Trzymasz uwagę na bębnie. Słyszysz każde uderzenie bębna.
"Drugi koniec" swojej uwagi kładziesz na oddechu. Oddychasz stopniowo coraz głębiej. Zapewne równocześnie będziesz oddech zwalniać - ale nie zmieniaj celowo tempa oddychania. Oddychaj w takim tempie, jak to czujesz, że jest ci wygodnie, i nad tym tempem nie pracuj. Staraj się szczególnie głęboko wydychać - tak, żebyś miał/a poczucie, że dochodzisz z wydechem aż do dna. Że dalej się nie da. Wtedy automatycznie również wdech stanie się głębszy i obszerniejszy, i więcej tlenu wejdzie do płuc.
(Uwaga! Nie stosuj hiperwentylacji. To jest osobna "sztuczka", której nie radzę robić, jeżeli nie masz asystenta, który cię pilnuje. (I najlepiej by było, żeby ten asystent miał przeszkolenie medyczne.))
Kiedy dobrze wejdziesz w ten głęboki oddech, poczujesz, że podczas wydechu możesz na moment odpocząć, przedłużyć - ale nie za długo - chwile bezdechu. Również nie przedłużaj tej chwili na siłę. Tu w ogóle niczego nie można robić na siłę. Odbieraj tę chwilę "wolności od oddechu" jako przyjemny relaks. Jeśli to nie jest przyjemne, to tego nie rób.
W ogóle nie zwracaj uwagi na wizje. Nie ma ich - dobrze. Są - to i tak nie kładź na nich uwagi. Zapamiętasz, to dobrze, nie zapamiętasz - tak samo dobrze.
Kontynuuj oddychanie. Trwaj w oddychaniu. Słysz jednocześnie bęben. Niech około 50% twojej uwagi będzie na dźwięku bębna, drugie 50% na oddechu. Jeśli nie czujesz tego stanu jako przyjemny, oddychaj odrobinę mniej głęboko.
Kiedy będziesz tak oddychać, poczujesz, że oddech daje ci silny impuls, zachętę do tego, żeby jeszcze intensywniej wsłuchiwać się bęben. Im bardziej oddychasz, tym bardziej słyszysz bęben. Złap moment, kiedy oba te procesy będą się nawzajem nakręcać. To jest właśnie to, co chcemy osiągnąć podczas tego ćwiczenia.
Zapewne zauważysz też, że oddychania daje ci silny zastrzyk energii. Zauważysz to po tym, że poczujesz, że coś z tą energią chcesz zrobić. Bo energia to jest coś, co wprawia w ruch - i po tym ją poznajemy. Na co możesz poczuć, że masz ochotę:
- Zmienić pozycję ciała, zwłaszcza nóg lub rąk. (Ja zmieniałem pozycję leżąc-z-biodrami-wyżej, w ramach wariantów, które znam z hatha-jogi.)
- Przeciągnąć się i naprężyć mięśnie.
- Masować sobie miejsca w ciele, które czujesz, że tego potrzebują.
- Wystukiwać, np. palcami, rytm bębna.
- Wziąć bęben lub grzechotkę i grać razem z nagraniem.
- Wprowadzić ciało w ten rytm - czyli zatańczyć.
- Wydawać głosy, a może nawet zaśpiewać jakąś improwizację.
- Rzucić się pewnej bliskiej osobie na szyję albo zrobić z nią coś podobnego.
- Wprowadzić w czyn jakieś swoje plany.
Możesz też mieć nieodparte myśli, że coś się musi zmienić w twoim życiu i że ty zaraz wstaniesz i to zrobisz.
Jednak, najlepiej, wytrzymaj do końca słuchania, albo wróć do pozycji słuchającej, zwiń wizualizację, wstań powoli i wykonaj inne konieczne czynności.
Radzę od razu po zakończeniu zrobić notatki. Także zanotować wizje, jeśli były. Ja np. podczas ostatniej swojej sesji miałem coś w rodzaju wizji, że obok są dwie osoby, mężczyzna żali się: "Potrzebuję (od kogoś) mieć przekaz". A kobieta go pociesza: "(Za jakiś czas będzie tak, że wystarczy, że) zamkniesz oczy i będziesz mieć przekaz".
Żeby mieć wielkie medytacyjne, jogiczne lub szamańskie osiągnięcia, nie trzeba wyjeżdżać gdzieś, zapisywać się na ekstra-kursy, uwierzyć w specjalne religie, szukać guru. Wielkie osiągnięcia naprawdę wyrastają z bardzo skromnych wydarzeń. Może być tak, że wystarczy pół godziny wyrwane spomiędzy codziennych obowiązków i dwa metry kwadratowe między szafą i łóżkiem. (Teraz sobie przypominam: miałem wizję tych monstrualnych bloków na osiedlu Gwiaździsta w Warszawie, i że dla kogoś właśnie tam, w tym blokowisku na którymś piętrze, może być jego medytacyjne "miejsce mocy".)
18 stycznia 2006, wieczorem
Wojciech Jóźwiak
- Adres listy "Bęben": beben@taraka.pl.
- Zapisy na tę listę: _lista_beben.htm.
◀ Praktyka z bębnem (3). Leżąc z podwyższonymi biodrami ◀ ► Praktyka z bębnem (5). Wizualizacje ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
