20 czerwca 2014
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Sobowtór
Błogosławieństwo Bóstwa
◀ Szamanizm vs Terapeutyzm ◀ ► Pajęcze sieci przyczyny i skutku ►
Cień, Jaźń, Bęben
Z wyłanianiem się metaforycznej krainy, z odkrywaniem jakie obrazy, dźwięki, doznania kryją się za opowieściami, z rozwojem wizyjnego kina 6d, z próbami działania jak szaman w wewnętrznym świecie można dokonać przerażającego odkrycia. Jest kraina, a nie ma komu w niej działać. Nie ma JA, nie ma sobowtóra* żyjącego w wewnętrznej, alternatywnej, mitologicznej rzeczywistości.
*Terminu sobowtór używam jak za Arnoldem Mindellem „Psychologia i Szamanizm”, urzeczony następującym cytatem:
Najprostszą drogą rozwijania sobowtóra jest śnienie. W świecie snów możesz połączyć części siebie. W terminach psychologii zorientowanej na proces docierasz do swojego sobowtóra poprzez uświadomienie procesów wtórnych, zauważania na jawie doświadczeń podobnych do snu oraz odczuwanie i życie energią impulsów i postaci, dopóki nie staną się tobą. Jest to kwestia uważności w odczuwaniu, widzeniu, słyszeniu i w relacjach. […] W miarę, jak rozwijasz świadomość swoich uczuć, pozwalaj żeby twoim zachowaniem kierowały wrażenia ciała. Jest to rozwijanie sobowtóra przy pomocy śnienia.
Idea sobowtóra fajna, pożyczam bez skrępowania, cała reszta to półprawdy i słodko brzmiące wiarygodne kłamstwa, ups. Metafora. W tym jest problem, że badaniem naszego wnętrza zajmują się osoby żyjące z badań tego wnętrza, a zatem często muszące uzasadniać potencjalnym sponsorom, że jest w tych badaniach coś szczególnego, wyjątkowego, ważnego, czyli, że są szczególni, ważni i wyjątkowi jeśli tylko…
Tymczasem Wizja odkrywa ponurą prawdę: Nie ma JA. Nie mamy sobowtóra, nie mamy ciała zdolnego do wizyjnego działania, nie mamy odpowiednika w mitologicznej krainie zupełnie jakby go wcześniej zabito.
Prawda ta jest symboliczna i jednocześnie, i jak to często bywa z wizją, literalna. Nie mamy trwałego obrazu JA wewnątrz siebie, to twór psychologiczny zmienny w czasie, w pewien sposób opętany wizją własnej boskości i nieśmiertelności. Nie mamy też zazwyczaj wypracowanego strategicznego ™ podejścia do JA, do świata i ludzi, i własnego życia; a o tym w dużej mierze opowiada wizja, o bieżących relacjach rozgrywających się tu i teraz tj. o życiu. Za to najczęściej mamy dużo złudzeń na temat naszej szczególności, ważności i wyjątkowości – każdy zna się na psychologii, medycynie, ekonomiii i polityce krajowej oraz międzynarodowej, prawda?
To nie tyle kondycja polska, ale ogólnoludzka i mic dziwnego, że ta koncepcja - Sobowtór – ciało energetyczne – ciało yidama pojawia się tam gdzie mamy do czynienia z praktykami definiującymi i redefiniującymi owe JA. I to broń obosieczna o dużej skali rażenia:
Przez to, że nie mamy tegoż obrazu, metafory JA – jest on podatny na zafałszowanie, zranienie i manipulację. To intymne miejsce, w które różne osoby usiłują wkroczyć, by stać się szczególni, ważni i wyjątkowi.
Jednak jeśli mamy działać jak szaman i jako szaman sobowtór jest nam niezbędny dokładnie jak szamański bęben. Nasza kotwica w innym, odmiennym, obcym świecie, bez której nasze opowieści są niespójne, myśli się urywają, a poglądy zmieniają się jak chorągiewka. To niestety rzuca nas prosto w szpony rozwojowego narcyzmu, bo drogę do budowania sobowtóra wyznaczają pytania:
Kim jestem w tej sytuacji w wewnętrznym świecie?
Gdzie jest moja dusza ?
Gdzie jest mój duch?
Kim jest mój bóg-demon?
Gdzie jest mój przewodnik?
Kim jestem?
Niestety owo wizyjne JA możemy zbudować niemal wyłącznie poprzez pracę z symbolami pełni; Trudno jest się utożsamić z kapciem, ale z idolami idzie łatwiej. A ćwicząc pamiętanie siebie choćby w symboliczny sposób, możemy decydować raz za razem o własnej tożsamości i jej szczególnych, ważnych i wyjątkowych aspektach. JA jest tworem wynikłym z decyzji, kształtowanym przez decyzje i jednocześnie tworem samoobjawiającym się, bytem wynikłym z sytuacji, kontekstu społecznego, wewnętrznej czy zewnętrznej rzeczywistości. Za to przez naturalną egocentryczność czaruje nas połowa owej definicji:
JA jest tworem wynikłym z decyzji, kształtowanym przez decyzje. Mua! Ja wielki, bóg-demon decyduję o tym kim jestem, gdzie jestem, jak działam, decyduję o swojej przyszłości oraz o twoim i waszym życiu i śmierci. HA HA!
Przewrotne błogosławieństwo bóstwa: Budowanie sobowtóra, buduje sobowtóra. Nie jakiś mitologiczny cień, ale ślepą plamkę w naszej percepcji, obszar objęty hipnotyczną amnezją; nieświadomość z powodu bycia świadomym czegoś innego. To kolejny paradoks kiedy w zdyscyplinowany sposób pracujemy nad świadomością, świadomością wizji i świadomością ja w wizji pojawia się sobowtór i w pierwszym wrażeniu, jest to inne, dziwne i obce JA. I to ja zdaje się nas pozbawiać świadomości, ogłuszać, otumaniać i wyjaławiać… Wizja podpowiada prawdę, tym razem niewygodną prawdę, o skali naszej głupoty, otumanienia i nieprzytomności.
Jednak z czasem, z dyscypliną w pracy wewnętrznej, z wkładaną w świat wewnętrzny dawką humoru, mocy i miłości, z błogosławieństwem wielkiego GIGO, z uporem stawania po stronie ludzi i rzeczywistości, z nieustranną szczodrością wykupywania się od demonów daje się nauczyć żyć z tym innym, dziwnym i obcym Ja. Oswoić się z dziwnością, odmiennością, obcością w tym świecie i wykorzystać tego drugiego, sobowtóra, jako źródło zasilania humorem, mocą i miłością, jako źródło siły do szamańskich działań. Wtedy, powoli, po latach zaczyna być komu działać w wizjach, jest komu snuć opowieści, a nawet bywa, że jest komu żyć.
Naprawdę. A nawet na kognitywistykę..
◀ Szamanizm vs Terapeutyzm ◀ ► Pajęcze sieci przyczyny i skutku ►
Komentarze
Btw. Piotrze: Mam wrażenie, że Twoje uparte rzucanie technoszamańskim grochem o ścianę jednak przynosi Skutki...
Trzymaj się swojej Drogi!
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
